Trzeba pomóc synowi

Michał z radością poszedł do pierwszej klasy szkoły podstawowej. Niby mu się podobało, ale wyczuliśmy, że coś nie jest w porządku. Poszłam na pierwszą wywiadówkę i sympatyczna pani wychowawczyni poprosiła, abym chwilę została. Spytała się czy wiem jak przezywają Michała koledzy i koleżanki. Oczywiście, że nie wiedziałam. Jednak w momencie, gdy powiedziała, że chirurg Trójmiasto zaczęłam się śmiać, co strasznie ja rozwścieczyło. Ponoć tak się im przedstawiał, jeszcze na dodatek tylko potrafił mówić o rozkładaniu różnych ciał na części pierwsze, co u niektórych dzieci wzbudzało paniczny lęk. Powiedziały one, że chirurg trójmiasto wzbudza popłoch w niejednym mieszkaniu i z tego powodu zaczęli do niego zbiegać zatroskani rodzice. W tym momencie uświadomiłam sobie, że zrobiliśmy naszemu synowi krzywdę popierając jego dziecięce chirurgiczne zainteresowania. Niby na początku było to zabawne, ale teraz zaczynały się kłopoty. Opowiedziałam pokrótce o naszym małym chirurgu wychowawczyni, niby rozumiała. Jednak przekonała mnie do konsultacji w poradni psychologiczno – pedagogicznej, czy te hobby jest właściwe dla tak małego dziecka. Po powrocie do domu zabroniłam wszystkim domownikom mówienia do syna chirurg Trójmiasto i poprosiłam o kierowanie w miarę możliwości działań Michała poza teren zabaw związanych z chirurgią.

Dodaj komentarz