Kosmetyczka w Wejherowie

To dziś. Biorę dziś ślub z najpiękniejszą kobietą na świecie. Wszystko byłoby dobrze gdyby owa piękność nie była kosmetyczka i nie była uczulona na punkcie „niedoskonałości” a że ja jestem inteligentny a idealniejszy być nie mogę to mam owych niedoskonałości dość sporo na mojej twarzy. Dała mi namiar na niejaką „kosmetyczka Wejherowo” i kazała iść pod groźbą gniewu który może na mnie spaść z jej strony.

ogorki_u_kosmetyczki

Idę więc w godzinach popołudniowych ulicami Wejherowa, ukrywając się co by któryś z moich znajomych mnie nie przyczaił na pobycie u kosmetyczki aż tu nagle jak grom z jasnego nieba wyrasta znak w który z impetem wale głowa. Znak jak można się domyślić głosił : kosmetyczka Wejherowo to Ci zrządzenie losu. Patrzę czy nikt nie widzi. Ale na ulicy nikogo. Oddycham z ulgą i widzę tylko osobę a raczej stworzenie piękniejsze od byle człowieka. Włosy barwy cynamonu wyślizgujące się spod rozluźnionego lekko koka, oczy koloru najpiękniejszej zieleni i żeby ukazane w najpiękniejszym uśmiechu. Zdębiałem. Ta kosmetyczka do której właśnie idę, stała tu piękna śmiejąc się z mojego spektakularnego walnięcia w wielki kawał blachy. Uśmiechnąłem się. Bo co innego mogłem zrobić jak tylko się uśmiechać i otworzyłem drzwi mówiąc ze dzisiaj pora na mnie. Piękność usadowiła mnie na dość wygodnym fotelu wyprawiając z moją twarzą najdziwniejsze rzeczy. Przez całą tą sesję z kosmetyczka musiałem sobie przypominać ze dzisiaj nam ślub. Mój ślub. Piękna niewiasta uczyniła co miała uczynić ze mną. Skasowała dwieście złotych i z wielkim uśmiechem odprawiła mnie mówiąc że następne spotkanie może będzie mniej bolesne. Eh. Następne spotkanie. Pomyślałem ze wolałbym ja raczej widzieć nie jako kosmetyczkę z Wejherowa.

Dodaj komentarz