Odwiedziny kuzynów

Bartek zaprosił swoich kuzynów Stasia i Janka na wycieczkę rowerową po Redzie. Usłyszałam jak przez telefon obiecał im, że pokaże takie zakątki Redy o jakich im nie śniło. Sama się zastanawiałam, co miał na myśli, ale nie mogłam się zdradzić, że podsłuchiwałam. Chłopcy chętnie przyjechali do Redy bo tu pracował ich tata i zamierzali go odwiedzić. Pracował jako lekarz w gabinecie rektoskopia Reda. Do Redy rowery przywieźli kolejką miejską a ze stacji odebrał ich Bartek, bo nie znając miasta mogli zabłądzić i nie trafić do nas. Przywitałam ich śniadaniem i lodami. Spytałam się, czy tata wie, że chcą go odwiedzić w czasie pracy. Stwierdzili, że ma to być niespodzianka. Śmiali się, że podczas rektoskopii ogląda cudze pupy, więc chcą go trochę odciągnąć od nich. Zaproponowałam, aby do taty pojechali pod koniec przyjmowania pacjentów i zaprosili go do nas na obiad. Nie wiedzieliśmy jednak, do której godziny gabinet jest czynny. Wpisaliśmy kwerendę rektoskopia Reda i na szczęście wyskoczył nam jeden gabinet więc wiedzieliśmy, że to ten właściwy. Rektoskopia dziś wykonywana była do godziny szesnastej. Dobrze się składało, bo przynajmniej zdążę przygotować jakiś lepszy obiad. Po wyjściu chłopców stwierdziłam, że zadzwonię jednak do ich taty Kuby, aby nie był zaskoczony. Jednak nikt nie odbierał telefonu.

Trzeba pomóc synowi

Michał z radością poszedł do pierwszej klasy szkoły podstawowej. Niby mu się podobało, ale wyczuliśmy, że coś nie jest w porządku. Poszłam na pierwszą wywiadówkę i sympatyczna pani wychowawczyni poprosiła, abym chwilę została. Spytała się czy wiem jak przezywają Michała koledzy i koleżanki. Oczywiście, że nie wiedziałam. Jednak w momencie, gdy powiedziała, że chirurg Trójmiasto zaczęłam się śmiać, co strasznie ja rozwścieczyło. Ponoć tak się im przedstawiał, jeszcze na dodatek tylko potrafił mówić o rozkładaniu różnych ciał na części pierwsze, co u niektórych dzieci wzbudzało paniczny lęk. Powiedziały one, że chirurg trójmiasto wzbudza popłoch w niejednym mieszkaniu i z tego powodu zaczęli do niego zbiegać zatroskani rodzice. W tym momencie uświadomiłam sobie, że zrobiliśmy naszemu synowi krzywdę popierając jego dziecięce chirurgiczne zainteresowania. Niby na początku było to zabawne, ale teraz zaczynały się kłopoty. Opowiedziałam pokrótce o naszym małym chirurgu wychowawczyni, niby rozumiała. Jednak przekonała mnie do konsultacji w poradni psychologiczno – pedagogicznej, czy te hobby jest właściwe dla tak małego dziecka. Po powrocie do domu zabroniłam wszystkim domownikom mówienia do syna chirurg Trójmiasto i poprosiłam o kierowanie w miarę możliwości działań Michała poza teren zabaw związanych z chirurgią.

Marzenia Andrzeja

Andrzeja od kiedy pamiętał fascynowała biologia, szczególnie wszystko co było związane z człowiekiem. Utwierdził się w tym będąc na profilu biologiczno – medycznym w gimnazjum w Redzie. Swoje zainteresowania kontynuował będąc w redzkim liceum. W cichości ducha marzyła mu się medycyna a szczególnie specjalizacja chirurga. Wiedział, że aby osiągnąć swój cel potrzeba mu wiele lat intensywnej nauki i predyspozycji do pracy w charakterze chirurga. Samo ukończenie medycyny nie wystarcza, będzie musiał się specjalizować kilka lat w zależności jaką chirurgię wybierze. Na razie o swoich marzeniach nie mówił nikomu nie chcąc zapeszyć. Jednak w celu poszerzenia swojej wiedzy medycznej chętnie uczestniczył w „medycznych środach” organizowanych przez uczelnię medyczną. Przy okazji wizyt na uczelni zaglądał do czytelni, gdzie wertował dostępne podręczniki związane z chirurgią. Mama jego cotygodniowe wyjazdy z Redy interpretowała jako spotkania z dziewczyną. Starała się nie ingerować w życie dorastającego syna dlatego zbytnio się nie dopytywała, co porabia kilka godzin poza Redą. Tym bardziej, że wracał z tych wyjazdów bardzo zadowolony. Tata zaabsorbowany budową domu w Redzie nie interesował się zbytnio Andrzejem, tym bardziej, że nie sprawiał żadnych problemów. Właśnie z budowanym domem przyszły chirurg miał dalekosiężne plany. Marzyło mu się, że kiedyś na jego ścianie zawiśnie tabliczka chirurg Reda oraz jego imię i nazwisko.

Majowa wycieczka

Małgosia wreszcie urządziła swoje nowe mieszkanie w Wejherowie i zaprosiła naszą trójkę na jego oblewanie. Urządzanie tego mieszkania zajęło jej ponad pół roku, więc z radością wybrałyśmy się na spotkanie z Małgosią i Wejherowem, które ciągle zachwalała przez telefon. Ponadto ostatnim newsem było to, że poznała jakiegoś chirurga. Byłyśmy okropnie ciekawe i zadowolone, że nasza feministka wreszcie została usidlona w Wejherowie. Już nie żałowałyśmy jej przeprowadzki z dala od nas. Droga do Wejherowa upłynęła nam na żartach i dowcipkowaniu, miedzy innymi z chirurga naszej przyjaciółki. Byłyśmy ciekawe, gdzie ona go poznała. Podejrzewałyśmy, że wzięła go z ogłoszenia: „chirurg Wejherowo do wynajęcia na krótko”. Samo Wejherowo zrobiło na mnie wspaniałe wrażenie. Była końcówka maja, niedziela wcześnie rano. Wejherowo powitało nas mnóstwem świeżej zieleni, parkami, spokojem na ulicach i czystością. W drzwiach mieszkania ujrzałyśmy rozpromienioną Małgosię. Chirurga nie było – miał dyżur. Miałyśmy się wybrać do niego około czternastej. Wtedy kończył pracę. Mieszkanie Małgosi było urządzone bardzo nowocześnie, ale ze smakiem i wyczuciem. Z balkonu miała przepiękny widok na park z mnóstwem klombów i mini siłownią dla dorosłych. Podjęła nas śniadaniem, po którym miałyśmy udać się na zwiedzanie Wejherowa.